| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Tagi
RSS
wtorek, 20 czerwca 2017
niedziela, 18 czerwca 2017

http://www.piotrskarga.pl/bill-gates--mozna-zredukowac-liczbe-ludnosci-na-swiecie-dzieki----szczepionkom,6326,i.html

Nie wolno nigdy ślepo wierzyć: lekarzom, prawnikom i doradcom finansowym. Jak ci lekarz powie, że nogę trzeba amputować, idź do innego aż znajdziesz takiego, który podejmie się leczenia. Każda operacja to ostateczna ostateczność. Lekarzom nie można wierzyć dlatego, że często chcą po prostu leczyć, a nie wyleczyć. Gdyby chcieli wyleczyć musieliby na przykład przepisać czosnek, żurawinę, a nawet dobrą książkę, bo większość naszych chorób ma genezę w głowie, ale ani na książkę, ani na "warzywniak" koncerny farmaceutyczne nie posiadają stosownych patentów i licencji więc nic by na tym nie zarobiły. A one bardzo, ale to bardzo lubią zarabiać. Odkąd odżywiam się zdrowo, do lekarza chodzę raz na 2 lata wyłącznie po to, aby na dwa-trzy dni przepisał mi zwolnienie i wychodzę szybko z każdego przeziębienia i grypy (bez żadnych proszków). Kiedyś infekcje zdarzały mi się kilka razy w roku. Nawet gdy w 2015r. doznałam skręcenia kostki drugiego stopnia (są trzy, ten trzeci wskazuje na konieczność operacji) cały czas chodziłam do pracy bez gipsu, bez lekarza, bez dodatkowych kłopotów, a po trzech miesiącach na wysokich szpilkach tańczyłam na weselu. Uważam, że służba zdrowia w której wszechwładzę pełni chemia i ingerencja chirurgiczna, jest postawiona na głowie!!! A błędy lekarskie, złe diagnozy, skutki uboczne leków, a zakażenia szpitalne i tym podobne... Ile osób umiera z powodu tzw. służby zdrowia? 3/4 chorób, których doświadczamy to tzw. choroby ciwilizacyjne do których wystarcza po prostu zmiana diety i sposobu życia (stres i rak to prawie synonimy). I to nie ja tak mówię, ale znane amerykańskie autorytety, gdzie w USA wydaje się biliony dolarów na tak zwaną służbę zdrowia. Czytelniku, kup sobie TO:

http://aros.pl/ksiazka/post-daniela

08:07, teologia3
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 15 czerwca 2017

http://www.naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w-polsce/183871,eucharystia-jest-nasza-wielka-sila.html

Święto Bożego Ciała przypomina nam, że to czego nie potrafimy w naszym życiu rozwiązać stojąc, możemy rozwiązać na kolanach.

Świat z perspektywy kolan, ugiętych przed Bogiem jest dużo bardziej poukładany i bezpieczny. 

Usłyszałam ostatnio takie zdanie, że czego nie przemodlisz, to przepłaczesz. Święci z kolei mówią: najpierw proś o łaskę w modlitwie, potem działaj. Racja. Bo czy nienasmarowane narty, daleko pojadą?  

20:34, teologia3
Link Dodaj komentarz »

https://www.youtube.com/watch?v=Lv9pQdnx26k

Nic dziwnego, że jezuici troszczą się głównie o dwie rzeczy: 1) samoświadomość, bo zmienić możesz tylko to, czego jesteś świadomy; 2) wolność od przywiązań do stworzonego świata (chodzi  o to, aby decyzje podejmować w wolności, bo człowiek zniewolony czymkolwiek lub kimkolwiek nie zrealizuje się, nie będzie pełnił woli Bożej czyli po prostu nie będzie tym, kim powinien być. Nie będzie szczęśliwy).  I teraz uwaga! Prawdziwa, żywa relacja z Bogiem, nigdy nam nie szkodzi i nigdy nas nie zniewala,  bo "gdzie jest Duch Święty, tam jest wolność" - jak mówi Pismo Święte. Wprost przeciwnie.To jest jedyna, absolutnie pewna i zwycięska relacja, w całym naszym życiu. Inne są skażone grzechem pierworodnym i naszymi grzechami / słabościami, dlatego są mniej lub bardziej ulomne.  A relacja z żywym Bogiem? Bezcenne! 

20:18, teologia3
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 13 czerwca 2017

Już niedługo, bo 3 sierpnia minie 8 rocznica założenia tego blogu (BLOGU, BLOGU, NIE BLOGA, bo blog odmienia się jak stół wbrew potoczystej, ulicznej mowie). Nie chce mi się wierzyć, że te kilka tysięcy osób odwiedzających mój blog tygodniowo, to wyłącznie kliknięcia (dobrze, że nie kliki) z Watykanu. Przypomnę, że w 2011r. zostałam tam zaproszona na pierwszy i jedyny do tej pory zjazd 150 blogerów z całego świata, a w zeszłym roku otrzymałam zaproszenie na konferencję zorganizowaną na Papieskim Uniwersytecie Laterańskim z udziałem największych spółek medialnych takich jak Google, Samsung, Discovery i tym podobne, dobrze je znacie, więc już nie będę dalej wymieniać. Chciałabym wiedzieć, kim są czytelnicy teologia.blox.pl. Możecie śmiało krótko wpisać się w komentarzu pod moim wpisem. Na przykład: Jarek K. - polityk. Chyba się domyślę. Albo Grzegorz zwany Szrekiem, opozycjonista. Albo Mateusz Fakturowski czy Ryszard Maderski też z pokrewnej opcji. Możecie też napisać jakie macie refleksje czy doświadczenia z lektury mojego... fiu, fiu dzieła. No to do dzieła, co działać będzie i będzie. Z góry dziękuję i ciepło pozdrawiam, wszak lato za pasem.

21:34, teologia3
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 12 czerwca 2017

PiS powinien wiedzieć, że społeczeństwo czeka nie na polityczne skwarki, ale na dania główne, które mogą przynieść 50 - 60% poparcie. Żeby tak się stało potrzeba więcej życia w życiu. Więcej odwagi, energii, kreatywności. Chcący szuka sposobu, ten co nie chce szuka powodu. A więc jeszcze raz: nie, "baza ludzi umarłych", która na każdym kroku widzi przeszkody, szczególnie te prawne, również wynikające z prawodawstwa UE, ale raczej ultra nowoczesny poligon doświadczalny. Jest też kwestią czasu, kiedy społeczeństwo nie raz i zapewne nie dwa będzie upamiętniać pewnych, szalenie niedyskretnych kelnerów.

https://www.youtube.com/watch?v=EGikhmjTSZI

23:36, teologia3
Link Dodaj komentarz »

Gdy "JA" jest bogiem, nie sposób znaleźć prawdziwego Boga.

20:50, teologia3
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 06 czerwca 2017

https://www.youtube.com/watch?v=esFAe2BDwIc

Jezus powiedział do faryzeuszy: "Jeżeli mnie nie wierzycie, to czynom moim wierzcie". Jeżeli Jezus coś powiedział, to znaczy że On to mówi cały czas i nie tylko do faryzeuszy czy szerzej żydów, ale do każdego z nas.

To bardzo ważne zdanie z Ewangelii zawiera "dowód na istnienie drugiego". Tak dokładnie brzmi tytuł spektaklu w Teatrze Narodowym w Warszawie, w którym to spektaklu polemikę toczy Mrożek z Gombrowiczem i dochodzą do wniosku, że ewidentnym dowodem na istnienie drugiego człowieka jest... jego działalność. Choćby ta najprostsza jak wyprowadzenie psa na spacer czy wyrzucenie śmieci. Dwa tysiące lat temu powiedział to samo Jezus Chrystus. Dowodem na istnienie Boga jest Jego działanie. Wszystkie prawa fizyki, wszystkie prawa natury, każde żyjące stworzenie, każda dobra myśl, każde nawrócenie człowieka to skutek działalności Boga. Ruch, energię może przekazać tylko to, co samo żyje, ciało umarłe nie porusza się, ani nie działa. Bóg zatem jest Osobą żyjącą, w sposób niepowtarzalny sprawczą, inteligentną, piękną i dobrą. Zobaczcie, że zgodnie z Bożym zamysłem, wszystko na świecie do siebie pasuje i czemuś służy. O ile zatem Boga, ale też po prostu drugiego człowieka, możemy poznać po działaniu i stwierdzić jaki on jest, o tyle to jak blisko człowiek jest Pana Boga możemy powiedzieć po tym, jak bardzo "smakują" mu Boże przykazania. Dla człowieka, który jest blisko Boga (przebywa stale w Jego Obecności), Boże przykazania nie tylko nie są ciężarem, ale są wręcz czymś oczywistym i naturalnym. Są duchową rozkoszą! Co innego z człowiekiem, który jest daleko. Ten widzi Boże przykazania jako coś, co ogranicza jego grzeszną naturę, jako coś sztucznego, niedopasowanego do niego. To trochę tak - przepraszam za porównanie - jakby garbatemu kazać stać przy ścianie, a on miałby pretensję, że ściana jest krzywa. Tyle, że ten garb grzeszności fundujemy sobie sami. Weszłam kiedyś do kiosku i  mało mi nos nie spadł na podłogę. - Jak pani może siedzieć w takim... fetorze? - zapytałam stojącą za ladą dziewczynę.- To wszystko przez śmietnik obok, którego niestety nie opróżnili. Ale ja już nie czuję tego zapachu. Przyzwyczaiłam się - odpowiedziała smutno kioskarka.

Otóż człowiek, który stoi daleko od Pana Boga, przyzwyczaił się do fetoru swoich grzechów i wcale go nie czuje! Dlatego sądzi, że wszystko jest w porządku, a jeżeli nawet ma jakieś wątpliwości - bo na przykład ktoś mu zwrócił uwagę - to często szybko je racjonalizuje i czym prędzej tłumaczy się przed sobą. Wygodnie mu z jego grzechnością, bo dzięki niej pozornie nic nie musi zmieniać.

Grzech zwykle chodzi w towarzystwie przyjemności, wygodnictwa i egoizmu. Inaczej nikt by się na niego nie nabrał! Na początku przyjemny czy po prostu wygodny zawsze gorzkie, trujące, zepsute wydaje owoce. A miłość? Wszak Bóg jest miłością, ta kosztuje, ale życie z nią jest naprawdę bezcenne!

Czy smakują się Boże przykazania? 

22:56, teologia3
Link Komentarze (1) »