| < Marzec 2015 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Tagi
RSS
niedziela, 29 marca 2015

"Jeden ze złoczyńców, których [tam] powieszono, urągał Mu: «Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas». Lecz drugi, karcąc go, rzekł: «Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież - sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił». I dodał: «Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa». Jezus mu odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju»" (Łk 23, 39-43).

Wszystkich, którzy sądzą, że to nie fair, że Jezus beatyfikował i kanonizował (w jednym) tak zwanego Dobrego Łotra, obiecując mu raj chcę zapewnić, że sprawa nie jest taka prosta. Dobry Łotr zanim udał się do raju odpokutował i to bardzo ciężko popełnione na ziemi zło. Zapłacił za nie męką i śmiercią na krzyżu. Nie jest więc prawdą, że wystarczy się nawrócić przed śmiercią i "pozamiatane". Można żyć jak się chce, przed śmiercią wyspowiadać się i przy chórze aniołów wkroczyć do raju? Otóż nie. Zostaje jeszcze pokuta czyli zadośćuczynienie, które jest niezbędne aby pojednać się z Bogiem i ludźmi. Katechizm Kościoła Katolickiego naucza nas, że część kar czyśćcowych ponosimy już tu za życia. Reszta pozostaje do "odrobienia" w czyśćcu i jak wiemy z różnych objawień świętych, jest to bardzo ciężkie. Święta Faustyna Kowalska na przykład zapytana, gdzie chce odpokutować winy (Ona! Taka wielka i święta dusza!) odpowiedziała, że i tutaj, i po śmierci. Bóg odpowiedział, że jedno wystarczy i w swym miłosierdziu pozwolił jej na pokutę za życia. O ile dobrze pamiętam, był to jeden dzień ognia czyśćcowego (niech Was nie zmyli słowo "jeden dzień"), który jak wiadomo św. Faustyna bardzo cierpko znosiła.

Nie warto odkładać nawrócenia na później, nie tylko ze względu na pokutę, ale przede wszystkim ze względu na relację i opiekę kochającego Boga. Jak powiedział klasyk - Co traci ten, który nawraca się w ostatnim momencie życia? Traci wszystkie poprzednie momenty.  

19:37, teologia3
Link Dodaj komentarz »

Jeśli nadchodzący synod biskupów miałby podzielić biskupów, a przez to i Kościół, w kwestiach dotyczących homoseksualizmu i przyjmowania komunii przez rozwodników, to niech biskupi jako całość, jako synod nie wypowiadają się wcale. Niech synod nie przyjmuje żadnych wiążących treści, żadnego ostatecznego stanowiska. Stolica Piotrowa jest podstawą jedności Kościoła i jednocześnie strażnikiem tej jedności. Jest to jej najważniejsze zadanie obok zadania głoszenia Ewagelii i krzewienia Bożego kultu. Po drugie, musimy pamiętać że Kościół od zawsze, czyli od czasów nauczania Chrystusa odróżniał grzech od grzesznika. Co innego grzech, co innego grzesznik - jak mawiał św. Augustyn i tu nie wolno nam tych pojęć mylić. Miłosierdzie dla grzesznika - tak, dla grzechu - stanowczo nie. Czasem ulegamy pokusie, żeby być tak miłosiernym, żeby tym miłosierdziem objąć także grzech! Nieporozumienie. Jak napisałam powyżej jest to pokusa, a pokusa zawsze pochodzi od Złego. Grzech ma zawsze działanie niszczące. Nie można go tolerować. W końcu trzecia sprawa - nie będziemy nigdy mądrzejsi niż Pismo Święte, które zostało dane raz na wszystkie czasy i wszystkie pokolenia. Co Pismo Święte mówi o homoseksualiźmie, który na przykład od strony czysto medycznej jest sprzeczny z naturą... Czy nie wyraża się aż nadto wyraźnie?

Tam gdzie nie ma jedności, tam nie ma ducha jedności czyli Ducha Świętego, a tam gdzie nie ma Ducha Świętego, tam... trzeba na Niego poczekać, choćby to miało potrwać bardzo, naprawdę bardzo długo. On jest Duchem Prawdy więc bez Niego nie ma prawdy! Jest tylko własna filozofia i własne ego. 



19:06, teologia3
Link Dodaj komentarz »

http://www.parafia-wrzeciono.pl/ogloszenia-duszpasterskie/

"Pan Bóg mnie obdarzył językiem wymownym, bym umiał przyjść z pomocą strudzonemu, przez słowo krzepiące. Każdego rana pobudza me ucho, bym słuchał jak uczniowie" (Iz 50,4).

12:52, teologia3
Link Dodaj komentarz »
sobota, 28 marca 2015

Apeluję do: posłów PiS i innych ugrupowań prawicowych, Europejskich Konserwatystów i Reformatorów o zorganizowanie w naszym Parlamencie jak również w Parlamencie Europejskim cyklu wykładów (z udziałem specjalistów z danej dziedziny) adresowanych do wszystkich (euro)parlamentarzystów i szerokiego grona mediów o następującej tematyce:

1) Prawo czy moralność - czy prawo obowiązuje bezwzględnie? Dlaczego cel nie uświęca środków?

2) Toksyczne emocje - o wpływie emocji na zdrowie.

http://aros.pl/ksiazka/zabojcze-emocje-2

Rekomendowana literatura: "Zabójcze emocje" - dr Don Colbert 

3) Chrześcijaństwo - fakty czy rytuał wyznaniowy?

4) Dlaczego 3/4 ludzi cierpi głód a 1/4 żywności na świecie jest wyrzucana bez otwierania?

Rekomendacja: wykład połączony z projekcją filmu "Nakarmimy świat":

https://www.youtube.com/watch?v=d8XCdZLo-v0 

5) Dlaczego służba zdrowia potrzebuje pilnie lekarza?

CZĘŚĆ 1: ZDROWE ODŻYWIANIE

Rekomendacja: wykład połączony z projekcją filmów :"Trucizna nasza powszednia" i "Cała prawda o rybach"

https://www.youtube.com/watch?v=JSLhHWYzHyQ

https://www.youtube.com/watch?v=XomF1er9mLc

Rekomendowana literatura: "Nowoczesne zasady odżywiania" oraz "Jeść, by żyć"  

http://aros.pl/ksiazka/nowoczesne-zasady-odzywiania-przelomowe-badanie-wplywu-zywienia-na-zdrowie

http://aros.pl/ksiazka/jesc-by-zyc

CZĘŚĆ 2: TAK ZWANA "ŚMIERĆ MÓZGOWA"

Rekomendacja: wykład połączony z projekcją filmu "Wybudzeni' - http://tv-trwam.pl/film/wybudzeni

6) Porządek prawny czy śmietnik prawny - gdzie żyjemy?

7) Wartości moralne - skarb czy zagrożenie?

8) Czy Europie zagraża ekspansja islamu?

9) Wady narodowe - co dolega europejskim narodom i jakie jest na to lekarstwo?

10) Czy Europa jest "bezpłodną staruszką" i jak to można zmienić? 

 

Wykłady mają na celu poszerzyć horyzonty, pogłębić świadomość i odpowiedzialność polityków przy konstytuowaniu prawa.   

10:21, teologia3
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 26 marca 2015

http://www.fronda.pl/a/walka-z-rakiem-zaczyna-sie-na-talerzu,49170.html

Jeśli chodzi o treść tego arykułu to z rybami bądźcie ostrożni (podobno wszystkie rzeczne - tak jak łosoś - mają pasożyty) i dodatkowo ulegają skażeniu środowiska (na przykład pod wpływym pestycydów zlewanych do rzek ryby zmieniają płeć częściej niż naturalnie - czy jest to jakaś wskazówka do objaśnienia przyczyn homoseksualizmu i jemu podobnych u ludzi - bardzo możliwe). Jeśli zaś chodzi o wino, łatwo się uzależnić, poza tym nie za bardzo wierzę, w zdrowotne właściwości wina, ponieważ wino jest alkoholem, a alkohol jest trucizną (mała dawka zatruwa, przed nią ogranizm broni się przez wymioty, a duża dawka może spowodować zgon). Zdrowe odżywianie polega na spożywaniu dużej ilości (najlepiej surowych) warzyw i owoców, które są pełne antyutleniaczy, witamin i minerałów. Zauważyliście, że tylko warzywa i owoce są kolorowe, a mięso nie? Skąd to wynika? No właśnie stąd, że antyutleniacze, które są tarczą ochronną dla naszego zdrowia są wyłącznie w roślinach. Rośliny też w przeciwieństwie do mięsa nie mają cholesterolu czyli tłuszu, którego nie potrzebujemy pozyskiwać z zewnątrz, bo człowiek sam jest wystarczającym dla siebie producentem cholesterolu. Jedzenie warzyw i owoców bardzo obniża cholesterol, a niski cholesterol (poniżej 150) to baza naszego zdrowia.    

20:44, teologia3
Link Dodaj komentarz »

http://fakty.interia.pl/raporty/raport-katastrofa-airbusa-w-alpach/aktualnosci/news-katastrofa-airbusa-policja-przeszukuje-mieszkanie-andreasa-l,nId,1705464

Piloci nie tylko powinni być poddawani wnikliwym testom zdrowia psychicznego nie rzadziej niż na przykład raz na pół roku, ale powinni mieć także obowiązek informowania o wszelkich zdarzeniach o silnym podłożu emocjonalnym (ślub, pogrzeb, odejście bliskiej osoby, utrata pieniędzy itd.) pod rygorem pozbawienia możliwości wykonywania zawodu. Testy psychologiczne powinny być częścią badań w ramach medycyny pracy, robionych nie rzadziej niż raz 3 lata dla wszystkich zawodów zaufania publicznego (polityk, nauczyciel, lekarz, policjant, ksiądz, prawnik) i dla wszystkich osób sprawujących funkcje kierownicze, zarówno w firmach prywatnych jak i państwowych. Dysfunkcje psychiczne takich osób przekładają się bowiem na brak równowagi psychicznej wielu innych, a żyjemy w czasach, w których - jeśli wierzyć statystykom - aż połowa społeczeństwa ma problemy ze zdrowiem psychicznym! Czynnikiem bardzo wysokiego ryzyka, wykrywanego w badaniach, powinien być fanatyzm religijny tych wyznań, które są wrogo nastawione do wiernych innych religii i które dopuszczają w swojej doktrynie ataki samobójcze oraz nawracanie innych ludzi z użyciem przemocy.  

http://fakty.interia.pl/raporty/raport-katastrofa-airbusa-w-alpach/aktualnosci/news-samobojstwo-pilota-to-nie-wyjatek,nId,1705347

20:28, teologia3
Link Dodaj komentarz »
środa, 25 marca 2015
wtorek, 24 marca 2015
poniedziałek, 23 marca 2015

W kioskach jest jeszcze drugi, marcowy numer "Frondy". Warto się pospieszyć z kupnem ponieważ jest tam wiele ciekawych artykułów. Czy wiesz na przykład, że oczy Matki Bożej z Guadalupe wykazują wszelkie cechy oczu ludzkich...! Do tego stopnia, że jeden z naukowców badających ten fenomen powiedział nagle głośno do Matki Bożej - Proszę spojrzeć trochę wyżej.

Niesamowite prawda? "Fronda", to się czyta!

 

http://wpolityce.pl/fronda/231768-fronda-wielki-powrot-pisma-grzegorza-gornego

19:10, teologia3
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 22 marca 2015

"Postępujcie jak dzieci światłości!

Owocem bowiem światłości jest wszelka prawość i sprawiedliwość, i prawda" (Ef 5,8-9).

http://www.parafia-wrzeciono.pl/ogloszenia-duszpasterskie/

16:11, teologia3
Link Dodaj komentarz »

Możemy mówić o Eucharystii czyli Mszy świętej, że jest dobra, wzniosła, święta... bo to wszystko prawda, ale nie zmienia to faktu, że jest tragicznie smutna. Dawno nie widziałam księdza, który ucieszyłby się już z samego faktu, że widzi wiernych, którzy wraz z nim będą celebrować Eucharystię. Że oto tutaj stanie się zaraz coś bardzo ważnego i potrzebnego. Bez względu na to co świętujemy czy wydarzenie radosne jak święto Bożego Narodzenia, czy też smutne... w kościele jest po prostu smutno. W Europie szczególnie Zachodniej kościoły świecą pustkami, natomiast tego problemu nie mają na przykład mieszkańcy Afryki. Tam w rycie zairskim Eucharystii (Msza święta ma 40 rytów czyli sposobów jej celebracji) wierni uwielbiają Boga całym swoim jestestwem - jakby powiedział św. Jan Paweł II - w tym również tańcząc i klaszcząc. Mają możliwość wyrażania swoich emocji. Kościoły w Afryce pękają w szwach! Msza święta w rycie rzymskim - czyli taka jaką popularnie znamy - nie została napisana z punktu widzenia dziecka Bożego, ale z punktu sprawowania kultu przez najwyższą hierarchię kościelną. Tymczasem wiele osób ma problemy zupełnie podstawowe: czy jest Bóg? Jaki On jest? Jak On działa w moim życiu? Co mam robić? Jezus Chrystus głosił Dobrą Nowinę po to, aby ludzie wiedzieli jak mają żyć! To po to używał przypowieści o ziarnie, o uczcie, o synu marnotrwanym... Całe nauczanie Chrystusa poświęcone jest temu jak żyć Słowem Bożym w dniu dzisiejszym! Kapłani powinni znacznie lepiej wykorzystywać czas przeznaczony na kazanie (w trakcie Mszy świętej), żeby powiedzieć wiernym to samo czyli jak żyć Słowem Boga w dniu dzisiejszym! Wtedy to życie nabiera wartości, jest niczym gleba na której wyrasta ziarno Słowa Bożego. Wtedy takie kazanie jest lekcją daną i zadaną, a nie teologicznym rozważaniem dla grona specjalistów, abstrakcyjnym na tyle na ile właśnie uznajemy, że nie pasuje do naszego życia. Kolejna sprawa to natłok treści teologicznych, składających się na liturgię Mszy świętej (za którymi nie nadąża ludzki umysł) i automatyka czynności wiernych (klęczymy, wstajemy, siadamy etc.). A gdyby tak wyraźnie zaznaczyć (dużymi fragmentami) czas kiedy Bóg w Jezusie Chrystusie rodzi się, naucza, ginie śmiercią męczeńską i ZMARTWYCHWSTAJE? Istotą życia religijnego, a więc czymś najistotniejszym w tym życiu, jest relacja z Bogiem żywym! A gdyby tak stworzyć odrebną celebrację Mszy świętej na chrzest, ślub czy pogrzeb?

W październiku biskupi ponownie zajmą się problemami dotyczącymi rodziny i o tym też powiem kilka słów wkrótce, ale stawiam teraz odważnie taką tezę, że jest znacznie poważniejszy problem. Problem z dawaniem świadectwa w Kościele i ze sposobem celebracji Eucharystii. Wyeliminujmy te problemy, a wtedy i problemy z rodziną w dużej mierze znikną.

      

08:06, teologia3
Link Komentarze (1) »
czwartek, 19 marca 2015

Święty Józef - małżonek Najświętszej Maryi Panny zapisał się w Biblii jako ten, który nie wypowiedział ani jednego słowa. Przedstawiony został jako człowiek słuchający Boga i działający zgodnie z wolą Bożą.  No cóż, prawdziwy mężczyzna. Żadnego zbędnego gadania, za to konkretne, szlachetne czyny. Nic więcej nie trzeba :)

http://www.radiownet.pl/#/publikacje/poranek-19-marca-2015

20:46, teologia3
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 17 marca 2015

http://www.radiownet.pl/#/publikacje/poranek-z-dublina-17-marca-2015

Jestem ciekawa ile osób świętujących ten dzień na Zielonej Wyspie pomyślało o tym, żeby pójść do kościoła? Ile osób choć przez chwilę pomyślało o wadach, nad którymi trzeba pracować? Ilu osobom święto świętego Patryka kojarzy się wyłącznie z zielonym kapeluszem i kuflem piwa?? Dochodzą mnie słuchy, że mieszkańcy Irlandii bardzo zagubili swoje korzenie chrześcijańskie. Coś, co jest esencją, najwyższą wartością jaką w ogóle można mieć. Nie chcę rozszerzać tematu, ale gdybym mogła, zorgnizowałabym w parlamencie Unii Europejskiej (niestety tej samej Unii, która odeszła mocno od pierwotnych ideałów i w dużej mierze jest dziś gniotem politycznym) dyskusję panelową na temat "wad narodowych" w poszczególnych krajach... Irlandio do roboty! My Polacy też powinniśmy pójść tym śladem!

20:05, teologia3
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 16 marca 2015
niedziela, 15 marca 2015

"Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił,

ale po to, by świat został przez Niego zbawiony" (J 3,17).

http://www.parafia-wrzeciono.pl/ogloszenia-duszpasterskie/

19:19, teologia3
Link Dodaj komentarz »

Lanie L. Maalam, 15-letnia dziewczynka, została cudownie ocalona w czasie tajfunu Sendong, jaki nawiedził 16-17 grudnia 2011 r.wyspę Mindanao, gdzie znajduje się misja Księży Marianów. Dzisiaj Lanie pragnie podziękować Pomocnikom Mariańskim z Polski za pomoc, dzięki której wróciła do normalnego życia, może się uczyć i pracować. 

 Odwiedzając miasto Cagayan de Oro na Mindanao dwa i pół roku po tragicznym uderzeniu tajfunu Sendong, można zauważyć wiele przedsięwzięć, które zostały podjęte, aby dopomóc mieszkańcom w zabliźnianiu ran zadanych przez żywioł. Przy wydatnej pomocy Kościoła i organizacji charytatywnych budowane są nowe osiedla domków dla rodzin, które straciły wszystko w czasie kataklizmu. Powstał też nowy most łączący dwa brzegi rzeki, która w czasie tajfunu okazała się śmiercionośną pułapką dla ok. 2000 ofiar. Najważniejsze rzeczy dokonują się jednak w sercach ludzi, którzy przeżyli ten katastrofalny tajfun, niejednokrotnie w cudowny sposób.

Oto historia młodej dziewczyny Lanie L. Maalam. Przed uderzeniem tajfunu rodzina Lanie utrzymywała się ze sprzedaży kawałków mięsa pieczonych w „przydrożnym grillu”.

Dnia 16 grudnia 2011 r. Lanie brała udział w przygotowaniach do celebracji pierwszego dnia nowenny przed Bożym Narodzeniem. Jako liderka jednej z grup parafialnych przygotowywała razem z młodzieżą specjany program taneczny na tę okazję. Około godz. 17.00 owego dnia, razem ze swoją mamą, wracała do miejsca zamieszkania. O godz. 18.00 rozpoczęły się silne opady deszczu. Rwące strugi wody zaczęły zalewać ulice do wysokości kolan, ale nie było jeszcze powodów do niepokoju.

Po powrocie do domu Lanie towarzyszyła swej prababci przy przyrządzaniu szaszłyków na sprzedaż. „Zaczęłyśmy rozmawiać o mojej przyszłości” – mówiła Lanie. „Moja prababcia powiedziała, że ma nadzieję, iż będę mogła ukończyć naukę w szkole, aby pomóc mamie w wychowaniu mojego rodzeństwa. Zdziwiłam się i zaczęłam pytać siebie samą: »Czyżby moja prababcia myślała już o śmierci, mówiąc w ten sposób«? Deszcz był coraz silniejszy. Powiedziałam jej, aby udała się do domu, bo całkowicie zmoknie. Prabacia zgodziła się, abyśmy zamknęły nasz stragan; i tak przecież nikt w taki deszcz niczego od nas by nie kupił. Powróciłyśmy do domu, i wtedy nastąpiła przerwa w dostawie prądu. Trzy razy gasło światło, aż zgasło całkowicie. Wówczas jeden z naszych sąsiadów zaczął krzyczeć, że woda mocno się podnosi, ale później trochę opadła i ok. godz. 21.00 poszłyśmy spać. O godz. 22.00 wody zaczęło mocno przybywać. Mama zawołała, że powinniśmy wszyscy opuścić mieszkanie, mimo że znajdowało się ono na pierwszym piętrze. Brakowało już tylko 2,5 cm, aby woda wdarła się do nas; ciągle się podnosiła. Coś powiedziało mi w duszy, abym poszła do swojego pokoju. Poszłam tam i znalazłam kamizelkę ratunkową, którą szybko założyłam. Gdy wróciłam, woda sięgała już do piersi. Wówczas tata powiedział, że musimy iść wyżej, aż na dach. Udało się, mimo ciemności. Jednak zauważyliśmy, że brakuje mamy. Została w swoim pokoju. Ojciec był w panice, zachowywał się jak manekin. Wskoczyłam do wody i przedostałam się w stronę pokoju, uważając na to, aby nie pokaleczyć się o ostre przedmioty. Wołałam i szukałam mamy. Gdy ją zobaczyłam, zawołałam, że musimy iść na dach. Wtedy jakieś drzewo uderzyło w nasz dom. Wydawało mi się, że moja głowa zaraz eksploduje i umrę. W tym momencie poczułam, że „ktoś” mnie prowadzi, i udało mi się dotrzeć do mamy. Do tej pory byłam bardzo spokojna, ale w tym momencie ogarnęła mnie panika. Pomyślałam, że zaraz umrę. Wtedy zobaczyłam światło. I poczułam w wodzie coś, co przypominało orzech kokosowy, ale potem zobaczyłam, że to głowa mojej mamy. Ona gdzieś się zaczepiła nogami i nie mogła uwolnić. Woda wciąż się podnosiła i niewiele zostało miejsca, aby dosięgnęła sufitu. Udało mi się uratować mamę, a mama uratowała jeszcze jedną z moich sióstr, ale wówczas zorientowałyśmy się, że brakuje mojego młodszego brata Lhoyda. Wówczas woda uderzyła o nasz dom z wielką siłą i zabrała nas do morza. Wielkie fale, takie jak dom, uderzyły w nas trzy razy. Krzyczałam, aby siostra trzymała się mojej kamizelki z lewej strony, a mama - z prawej. Powiedziałam też, że musimy teraz modlić się na różańcu, gdyż tylko Bóg może nas uratować. Byłam tylko z mamą i siostrą. Straciłyśmy z oczu innych członków rodziny. Byłyśmy w wodzie, deszcz ciągle padał i było bardzo zimno. Modliłam się, aby nie umrzeć z zimna. Fale były bardzo duże, a wiatr silny. Modliłam się o to, abyśmy znalazły jakieś pływające rzeczy, których będzie można się uchwycić. Wtedy podpłynął do nas duży pień bananowca. »Będziemy uratowane!« – wykrzyknęłam”.

Po kilkunastu godzinach spędzonych na pełnym morzu całą trójkę uratowali rybacy z wyspy Camiguin. Było to ok. godz. 14.00 następnego dnia. „Modliłyśmy się o to, aby było trochę chłodniej, bo było bardzo gorąco od palącego słońca” – mówiła Lanie. „Przypomniał mi się wówczas film »Szczęki« i to, co robiły rekiny. Bardzo się bałam. Byłyśmy w centrum morza; woda była błękitna i przezroczysta. Wokół nas pływało wiele kawałków połamanego drewna i śmieci, co utrudniało do nas dotarcie. Na szczęście rybakom udało się przedrzeć przez te zapory i nas uratować. W łodzi rybackiej płakałam ze szczęścia: »Jesteśmy uratowane! Dzięki Bogu, jesteśmy uratowane!«” – krzyczałam. Gdy wszystkie trzy dotarły do centrum ewakuacyjnego, spotkały tam resztę rodziny, ale brakowało z niej, niestety, 10 osób. Po powrocie z ośrodka dla uchodźców Lanie nie odnalazła swojego domu - tajfun zmiótł go całkowicie. Rodzina została rozproszona. Obecnie Lanie mieszka ze swoją babcią, która ją adoptowała, między Cagayan de Oro i El Salvador, gdzie znajduje się Sanktuarium Miłosierdzia Bożego Księży Marianów.

Lanie jest dzisiaj dorastającą młodą dziewczyną, która odważnie zmaga się z trudnościami życiowymi. „Moje życie jest bardzo trudne” – powiedziała – „ale ja muszę być silna, dlatego że jestem najstarsza z rodzeństwa. Teraz staram się dobrze uczyć i pracować, aby pomóc w wykształceniu rodzeństwa w przyszłości. Chciałabym bardzo podziękować ks. Dariuszowi Drzewieckiemu MIC i Księżom Marianom za pomoc w zdobyciu pieniędzy na opłacenie mojej szkoły, bo mojej rodziny nie byłoby na to stać. Dzięki ich pomocy wróciłam do normalnego życia”.

Lanie w czasie weekendów pracuje też dorywczo w sklepie z dewocjonaliami w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w El Salvador. Nie ma za wiele wolnego czasu, gdyż jest świadoma ciążącej na niej odpowiedzialności za rodzinę. Na pytanie o marzenia i najbliższe plany Lanie odpowiedziała: „Najpierw chciałabym ukończyć studia. Rozpoczęłam pierwszy semestr w college’u na kierunku nauki ścisłe i administracja. Chciałabym potem zdobyć dobrą pracę tutaj albo wyjechać z Filipin. Uczyłam się też zawodu opiekunki, dlatego mogłabym również pracować w tym zawodzie. Ksiądz Darek pomagał mi także wcześniej w czasie nauki w tym kierunku. Chciałabym pomóc mojemu rodzeństwu w zdobyciu wykształcenia, dlatego muszę dobrze się uczyć i pracować. Mam aktualnie troje młodszego rodzeństwa. 

Warto jest pomagać takim młodym ludziom, których ciężkie doświadczenia życiowe nie złamały, ale ugruntowały w wierze i nadziei na lepszą przyszłość.

ks. Mariusz M.
Janiszewski, misjonarz mariański na Filipinach,
czerwiec 2014

Wsparcia misji Księży Marianów można udzielić za pośrednictwem strony:  https://spm.org.pl/

Zdjęcie: Papież Franciszek z filipińskimi dziećmi 

 





14:30, teologia3
Link Dodaj komentarz »

https://www.youtube.com/watch?v=oTHIUU2H0QU

https://www.youtube.com/watch?v=WjZ01FcK0yk

https://www.youtube.com/watch?v=bIQf5dD7Y9k&list=RDWjZ01FcK0yk&index=3

https://www.youtube.com/watch?v=WtkTXBTTcAw&index=4&list=RDWjZ01FcK0yk

https://www.youtube.com/watch?v=S_OTz-lpDjw&list=RDWjZ01FcK0yk&index=2

https://www.youtube.com/watch?v=PX6414UB6zA&list=RDWjZ01FcK0yk&index=30

Jestem pod wrażniem filmu "Bóg nie umarł" (od tygodnia w dystrybucji kinowej), w którym możecie zobaczyć fragment koncertu NEWSBOYS. Fantastyczna kapela! Film jest inspirowany prawdziwymi zdarzeniami. Opowiada o studencie prawa, który na jednym z wykładów, postanowił zaprzeczyć narzuconej z góry tezie, że Bóg umarł udowodaniając, że On cały czas działa i żyje, i ma się dobrze! Wiara nigdy nie odrzuca rozumu, przeciwnie, dziekuje za niego Bogu, natomiast rozum może odrzucić wiarę i dlatego, choć sam jest niedostatecznie dobrym narzędziem poznawania rzeczywistości, staje się jeszcze słabszy. Nauka do tej pory - a żyjemy w XXI wieku! - nie wyjaśniła JEDNOZNACZNIE w jaki sposób powstał ten świat, w jaki sposób powstał człowiek i jak funkcjonuje ludzki organizm; dlaczego na przykład pewne substancje pobiera z pożywienia, a innych nie? Żadna technologia nie potrafi odtworzyć sposobu w jaki człowiek funkcjonuje. Nauka jest też kompletnie bezradna wobec sposobu powstania autoportretu Matki Bożej z Guadalupe czy tysięcy przypadków uzdrowień w Lourdes... To trzeba koniecznie wiedzieć, na to nie można się zamykać, choć dla niektórych niestety, tak jest wygodniej. Pod koniec filmu "Bóg nie umarł" znajdziemy informację, że film inspirowany jest na faktach, to znaczy przypadkach uczelni, na których wyznawanie wiary jest autentycznie zabronione. Czy kryje się za tym pewna niedojrzałość kierujących tymi placówkami, czy też jest to przypadek wojującego ateizmu i prześladowania chrześcijan w tak zwamym "ciwilizowanym świecie"? Jedno jest więcej niż pewne. BÓG NIE UMARŁ. BÓG ŻYJE I DZIAŁA OD ZAWSZE, NA ZAWSZE I WOBEC WSZYSTKICH. RÓWNIEŻ NIEWIERZĄCYCH. JEZUS CHRYSTUS JEST PRAWDZIWYM BOGIEM I BÓG JEST NAPRAWDĘ DOBRY! Chwała Panu!!!

 

12:48, teologia3
Link Dodaj komentarz »
sobota, 14 marca 2015
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 116